wtorek, 20 stycznia 2015

"Cel: satysfakcja z życia"

Myślę, że każdy oczekuje życiowej satysfakcji, choć nie zawsze chce  zagłębiać się w znaczenie słowa "satysfakcja". Na ogół intuicyjnie wyczuwa, że chodzi o uczucie zadowolenia ze spełniania się oczekiwań, i o poczucie sensu "zabiegów" czynionych w kierunku osiągania określonych i ważnych, w rozumieniu subiektywnym, celów.
Odczuwanie zadowolenia jest uzależnione od przyjętej koncepcji szczęścia, a właściwie z niej wynika. Dla jednych szczęście będzie związane z aktywnością i zaangażowaniem, a więc z udziałem w życiu społecznym, realizacją wartościowych celów gospodarczych, udziałem w odkrywaniu i doskonaleniu "świata", rozwojem osobistym;  dla innych - nastawionych na siebie - będzie to czerpanie pozytywnych emocji z życiowych okoliczności, najlepiej bez specjalnego zaangażowania,  wysiłku, pracy, aktywności, udziału.
 Satysfakcję z życia budujemy w ciągu całego życia poprzez ciągłe podejmowanie różnorodnych decyzji. Każda z nich jest rodzajem kalkulacji: co nam jest potrzebne, niezbędne, co się przyda, co się mniej lub bardziej "opłaca". W "wyborach" uwzględniamy własne cele, ale też często patrzymy na potrzeby innych, czasem podobnie myślących. Bywa, że mamy na względzie interes większej grupy lub całej społeczności.
 Myśląc o satysfakcji z życia, na ogół bierzemy pod rozwagę: zadowolenie z życia osobistego, zdrowie i sytuację członków rodziny, pracę i płynące z niej radości i smutki, poziom życia rodziny i dalszą możliwość zagwarantowania jej godnego życia, własny rozwój, posiadane poczucie osobistego spełnienia, rozwój dzieci, ich los i szczęście.
Budowaniu pozytywnej oceny życia dobrze służy przekonanie o własnej skuteczności. Posiadają je osoby cierpliwie i  uparcie dążące do osiągania wyznaczonych celów, chętne do nauki i współpracy z innymi, przeświadczone o posiadaniu dużych możliwości psychofizycznych,  nie zniechęcające się w pracy, mimo pojawiających się nieustannie trudności.
Dobrym ocenom własnym służy także zaangażowanie się w pracę, przekonanie o słuszności i sensie wszystkiego co robimy,  pozytywne nastawienie do świata, akceptacja siebie, współpracowników i okoliczności.
Warto mieć lub posiąść i pielęgnować w sobie, umiejętność koncentrowania się na rozwiązywaniu problemów, zamiast - na problemach. Konieczność wychodzenia z wszelkich "tarapatów" zmusza nas do poszukiwania wiedzy na potrzebny temat, uruchamiania pomysłowości, kreatywności, pozytywnej motywacji. W zamian otrzymujemy dobrą samoocenę, wiarę w sens istnienia, dobre samopoczucie, pozytywne emocje, dodatkowe siły do podejmowania kolejnych wyzwań, chęć życia i służenia innym.
 Ostatecznie w naszym życiu satysfakcję czerpiemy z tego, że pomyślnie i skutecznie funkcjonujemy w warunkach, w których przyszło nam żyć: dbamy o własny rozwój, stawiamy sobie cele, realizujemy je, staramy się być aktywnymi i skutecznymi, podejmujemy rozważne i rozsądne decyzje, przewidujemy zdarzenia i odpowiednio na nie reagujemy, służymy innym, bierzemy odpowiedzialność za siebie oraz swoje sprawy i swoje wybory, mamy system wartości i jego się trzymamy. Każdy roztropny i rozsądny człowiek może - i powinien - kierować swoim życiem tak, by czerpać z niego jak najwięcej satysfakcji. Powinien też posiadać świadomość "swojej wielkości" w układaniu sobie życia w sposób, który daje mu zadowolenie i radość.

środa, 14 stycznia 2015

"Czas w przysłowiach i powiedzeniach"

Na początku kolejnego roku kalendarzowego i życia, warto przypomnieć myśli ponadczasowe - w dużej mierze,większości z nas, znane - które trzeba koniecznie, na nowo, samodzielnie, przemyśleć, i mieć je zawsze na uwadze. Oto one:

"Spiesz się powoli".

"Czas to najlepsza cenzura, a cierpliwość - najdoskonalszy nauczyciel". (Fryderyk Chopin)

"Nie ma wartości równej wartości czasu". (Johann Wolfgang Goethe)

"Nie ma na to czasu, żeby tracić czas". (Tadeusz Kotarbiński)

"Czas jest zawsze aktualny". (Sławomir Mrożek)

"Czas goi rany".

"Czas zawsze prawdę ujawni".

"Im czas szczęśliwszy, tym krótszy". (Pliniusz Młodszy)

"Czas zawsze zrehabilituje porządnego człowieka".

"Każda rzecz jest dobra w swoim czasie". (Sofokles)

"Na wszystko jest swój czas".

"Lepiej przed czasem niż po czasie".

"Czas wiele może".

"Nie dogoni i w sto koni dnia, który przeminął".

"Czas to pieniądz".

Wniosek: z czasem należy się liczyć i bardzo go szanować. To najcenniejsza waluta, jaką mamy, w doczesnym życiu, do dyspozycji. Warto go należycie wykorzystywać. Pomocne w tym będzie planowanie. Trzeba więc przemyśleć i ustalić, co w bieżącym roku chcemy zrobić, jakie cele chcemy osiągnąć, i określić - już na "początku drogi" (roku) - ile czasu trzeba rozpisanym "na drobne" zadaniom poświęcić.
I zabieramy się do roboty - planujemy każdy miesiąc, tydzień, dzień. Przy takim podejściu do sprawy,  zaplanowany efekt końcowy, na pewno, stanie się rzeczywistością.

Zadania wymagające największej kreatywności będziemy podejmować w takiej porze dnia, w której czujemy, że mamy najwięcej energii. Nudne i rutynowe czynności możemy wykonywać w naszych "słabszych" momentach dnia. Czas koniecznie priorytetyzujemy i chronimy, tzn. mamy zawsze czas na to, co w planie najważniejsze, i nigdy nie przekładamy, kluczowych dla projektu czynności, w czasie.  Im lepiej temat przemyślimy i rozplanujemy, im rzetelniej do niego podejdziemy,  tym szybciej i łatwiej, oraz z satysfakcją, go zrealizujemy. Zacznijmy więc świadomie i dobrze Nowy Rok. Wskazane jest prowadzenie stosownych notatek.


piątek, 9 stycznia 2015

"Sens noworocznych postanowień"

Postanowienia podejmowane bez głębszego zastanowienia, przemyślenia i opracowania przebiegu ich realizacji, są tylko chwilowym uniesieniem, może zrywem, przyjętym tu i teraz wskutek wszechobecnych życzeń i emocji noworocznych, a może zachowaniem "pod publiczkę" (wszyscy, i ja też). Nie przekładają się na realizację. Zwykle po dwóch tygodniach, a może trochę później, twierdzimy, że to była pomyłka, i w efekcie odpuszczamy.
Czy takie postanowienia mają sens? Na pewno tak, bo choć przez chwilę i na króciutki czas ogarniamy naszą rzeczywistość i czynimy refleksje, co chcielibyśmy mieć, osiągnąć, uzyskać, wypracować. Wiadomo jednakże z założenia, że są to postanowienia płonne i spełzną na niczym. Cenimy je sobie tylko dlatego, że tak jak wiele innych osób, zaistnieliśmy w chwilowym zrywie i mieliśmy (chwilowy) pomysł na siebie.
Chcąc podejmować skuteczne postanowienia, musimy mieć pełną świadomość, że wyznaczone cele mają swoją cenę, i że bez własnego wysiłku i determinacji nie osiągniemy niczego. Na początku konieczna jest jasność, że to co będziemy robić ma dla nas znaczenie. Musimy więc odpowiedzieć na pytania kluczowe: czy zaplanowany cel jest dla nas ważny, da nam lepsze samopoczucie i poczucie szczęścia, czy warto w niego inwestować siły, czas i mobilność? Jeżeli chcemy własnego rozwoju i uznaliśmy, że postanowienie ma dla nas znaczenie - decydujemy się na jego wdrażanie, i wtedy, z pełną świadomością, poświęcamy mu czas, silną wolę, motywację, czyli budujemy bądź rozwijamy własną tożsamość.
Cel i plan musi być zawsze realny, a jego wdrażanie, w stosunkowo krótkich okresach, monitorowane. Jeżeli są kłopoty realizacyjne, trzeba na bieżąco program aktualizować, ale nigdy porzucać.
Wykluczyć też należy z myślenia słowo "porażka". Jego używanie dopuszcza możliwość wycofania się z postanowienia, a tego absolutnie nie chcemy. Zastępujmy je więc takimi słowami, bądź zwrotami, które dodadzą nam sił w walce o sukces: np."bardzo chcę", "pragnę", "muszę", "dam radę", "pokonam trudności", "nie odpuszczę".
Z czasem wypracujemy nawyk działania w pożądanym kierunku, a on jest skrzyżowaniem wiedzy, umiejętności, pragnienia i wytrwałości w działaniu.
Sukces, a więc rozwój to efekt zmagania się z rzeczywistością. Stanowi on docelowy sens skutecznych postanowień noworocznych i długofalowej, planowej pracy nad sobą i z sobą w trakcie realizacji przyjętych założeń.

sobota, 20 grudnia 2014

"Życzenia świąteczne"

 Święta Bożego Narodzenia są dla mnie ciągle wydarzeniem ważnym zarówno religijnie, jak i rodzinnie, nawet wtedy, gdy jest skromnie i cicho. Nie wsłuchuję się w reklamy i płynące zewsząd podpowiedzi, co powinnam, i co koniecznie muszę, ale realizuję swój scenariusz, według własnej koncepcji, opartej na tradycji domu rodzinnego, dopasowanej do posiadanych w danym roku możliwości finansowych. A w świątecznym czasie najbardziej cenię rodzinne spotkania: miłe, serdeczne, zawsze bezkonfliktowe (szacunek wzajemny członków mojej rodziny nie dopuszcza bojów i wzajemnego boksowania się, ale skłania do troski o siebie i niesienia sobie pomocy w potrzebie).
A teraz o życzeniach. Życzyć tzn. pragnąć, chcieć czegoś dla kogoś lub dla siebie. Czekam więc z utęsknieniem na życzenia od osób, z którymi łączy mnie bliskość i zażyłość; którym wierzę i wiem, że życząc, zawsze mają dobre intencje. Lubię otrzymywać życzenia w wersji papierowej. Kartki z życzeniami służą jako ważna dekoracja z przesłaniem. Ustawiam je na stojaczku obok choinki i są dla mnie wyrazem łączności z bliskimi mi osobami i wyrazem pamięci o nich na czas świąt, i nie tylko.
I sprawa najważniejsza: pragnę złożyć wszystkim czytelnikom mojego bloga serdeczne życzenia. Życzę: ZDROWYCH, WESOŁYCH i RODZINNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA. Dołączam też wiersz Włodzimierza Melzackiego "Wesołych Świąt", który wyraża, w sposób poetycki, także mój przekaz na czas tego dorocznego wydarzenia.

Włodzimierz Melzacki "Wesołych Świąt"

Wesołych Świąt!
Bez zmartwień,
z barszczem, z grzybami, z karpiem,
z gościem, co niesie szczęście!
Czeka nań przecież miejsce.
Wesołych Świąt!
A w Święta,
niech się snuje kolęda.
I gałązki świerkowe
niech Wam pachną na zdrowie.
Wesołych Świąt!
A z Gwiazdką! -
pod świeczek łuną jasną
życzcie sobie - najwięcej:
zwykłego, ludzkiego szczęścia.

środa, 17 grudnia 2014

" Stół w kulturze podkarpackiej, i nie tylko"

Święta Bożego Narodzenia zbliżają się w szybkim tempie. Trwają przygotowania do nadania świątecznym dniom uroczystego i wyjątkowego charakteru. Przygotowania obejmują całe domostwa, wszystkie pomieszczenia i każdy detal ich wystroju. Najwięcej uwagi poświęcamy jednakże najważniejszemu pomieszczeniu, czyli temu, w którym organizujemy rodzinne spotkania, i meblowi podstawowemu i szczególnemu: stołowi. Na co dzień nie zastanawiamy się nad wymową stołu, bo uważamy, że jest, musi być, jest potrzebny. To takie przecież oczywiste. Może przed świętami Bożego Narodzenia warto się temu"oczywistemu" meblowi przez chwilę przyjrzeć, i nad nim zastanowić.
Stół ma swoją długą historię. Wyposażenie w meble XIX-wiecznych mieszkań wiejskich było skromne, a najważniejszą rolę odgrywały trzy elementy wnętrza: piec, ławy przyścienne i - stół, przy którym zasiadano w chwilach szczególnie uroczystych. Wyznaczał on w domu punkt centralny. Miejsce, gdzie stał stół było świętym kątem; na ścianach wisiały obrazy, na specjalnej półeczce stał krzyż i leżała książeczka do modlenia. Przy stole, oprócz domowników, zasiadali najbardziej honorowi goście. Wieczerza wigilijna należała do uroczystości wyjątkowych, dlatego odbywała się przy stole, towarzyszył jej określony rytuał i przyjęte formy zachowania. Przestrzegano m.in., by przy stole zasiadała parzysta liczba osób, oraz, by w trakcie wigilii pozostawało wolne miejsce dla przybysza z zaświatów. Przestrzegano też zakazu siadania na stole i kładzenia na nim czapki i fajki.
Stoły spotykane w izbach wiejskich miały zróżnicowane formy. Najczęściej występowały stoły na skrzyżowanych nogach, niekiedy ozdobnie wykonanych. Szuflady stołów wykorzystywano do przechowywania ważnych przedmiotów (dokumenty, brzytwa, lusterko, grzebień, nóż).
Historycznie rzecz ujmując, stół - od zawsze - był ważnym meblem. Symbolizował potrzebę poczucia więzi i jednoczenia się rodziny. Służył zaspokajaniu podstawowych potrzeb: pożywienia, przynależności, miłości, uznania, rozwoju (prowadzono przy nim dyskusje) i bezpieczeństwa. Symbolizował dom i ognisko domowe (zbierała się przy nim rodzina). Symbolizował gościnność i potrzebę zachowania tradycji (obowiązywały określone zasady zachowania się przy stole i zalecenie o konieczności okazywania szacunku współbiesiadnikom). Był znakiem zgody i porozumienia -  omawiano przy nim bieżące sprawy i rozwiązywano problemy.
Co z tego pozostało do dziś? Myślę, że wiele. Ciągle to najważniejszy mebel w domu i ciągle wyznacza miejsce centralne, przy którym dzieją się ważne, domowe wydarzenia: rozmowy domowników, spotkania z bliskimi, uroczystości w gronie najbliższych, dyskusje na różne tematy. Ciągle też, w zdecydowanej większości domów, przywiązuje się dużą wagę do właściwego zachowania przy stole (a właściwe oznacza taktowne, respektujące potrzeby innych osób, wspólnie z nami dzielących miejsce przy stole). Ciągle istnieje w naszej mentalności poczucie i potrzeba dbałości o wygląd stołu - najczęściej troska ta przypada pani domu, i wystrój stołu zależy od jej gustu. W wigilię i święta Bożego Narodzenia stół odgrywał i ciągle odgrywa, rolę łącznika pokoleń i przekazywania tradycji. Jest miejscem spotkania się i wspólnej konsumpcji. Warto przemyśleć znaczenie naszego, domowego stołu w łączeniu członków naszej rodziny i przekazywaniu tradycji oraz na własny użytek wyprowadzić wnioski na własny użytek.

piątek, 12 grudnia 2014

"Przedświąteczna refleksja o domu""

Święta Bożego Narodzenia kojarzą się z domem, domem rodzinnym, własnym domem, mieszkaniem... . Historycznie dom miał zawsze kluczowe znaczenie dla człowieka. I to niezależnie, czy był lepianką, chatą, cisowym - murowanym dworem, pałacem, czy skromnym lub okazałym mieszkaniem w miejskiej kamienicy. Nigdy nie był to tylko budynek, ale zawsze było to miejsce szczególne, siedziba, schronienie, bezpieczna przestrzeń  zamknięta ścianami i drzwiami, zawierająca znajome kąty i zakamarki, różne skrytki i schowki, potrzebne przedmioty. Często dom bywał miejscem pracy zarobkowej. Z nim kojarzyła się spiżarnia i niezbędny do życia pokarm. Z nim łączono sekrety kuchni i tradycyjną gościnność. Stół zajmował ważne miejsce w domu. Przy nim tradycyjnie odbywały się wszystkie domowe obrzędy i uroczystości.W ludowej świadomości przypominał on stół ofiarny, dlatego domagano się dla niego szacunku i właściwego przy nim zachowania. Na stole zwykle kładziono świeżo upieczony chleb wierząc, że nigdy go nie zabraknie. Chleb, jako pokarm podstawowy i codzienny, miał swoją symbolikę. Oznaczał dom, życie, dobro, bezpieczeństwo. Ludzie dzielili się nim na znak pojednania, miłości, dobroci. Pojmowano go jako dar Boży i traktowano zawsze z wielkim szacunkiem. Nie wolno było marnować chleba, ani dopuszczać do jego zepsucia. Upuszczony na ziemię kawałek (nawet okruszek) chleba należało podnieść z uszanowaniem, otrzeć z pyłu, ucałować, przepraszając Boga i Jego dar. Świętością domową był też ogień, który ogrzewał, umożliwiał przygotowywanie pokarmów, gotowanie, pieczenie. Ogień symbolizował bezpieczne domowe ognisko: dawał przecież dobroczynne światło i ciepło. Świętością domu był też próg. Wyznaczał bezpieczne granice przestrzeni domowej. Według najstarszych wierzeń, progi chroniły domowników przed natarczywością świata zewnętrznego. Powracający z tułaczki ludzie najpierw całowali domowy próg (świętość) i kreślili nad nim znak krzyża. Świętością i skarbem każdego domu były rodzinne pamiątki (przedmioty, fotografie, listy, zapiski, dokumenty), które przechowywano z największym pietyzmem, bo przypominały ważne wydarzenia, przeżycia, wspomnienia. Znakiem przekonań religijnych i pobożności domowników były powieszone na ścianach obrazy z wizerunkami świętych, krzyże nad wejściem i posłaniem, kropielniczki przy drzwiach. Budowa i urządzenie nowego domu była dla rodziny wydarzeniem wielkiej wagi. Uważano, że każdy mężczyzna powinien: wybudować dom, spłodzić syna, posadzić drzewo, a więc stworzyć podwaliny życia. Nigdy nie stawiano domów na pogorzeliskach, w miejscach gdzie uderzył piorun, lub innych miejscach, uważanych za nieszczęśliwe i niebezpieczne. Pod węgły zakopywano jajko - symbol życia, i inne przedmioty chroniące od złych mocy. Obyczaj nakazywał, aby przy każdej okazji ugaszczać zarówno majstrów, jak i sąsiadów przychodzących doglądać budowy, aby wszyscy byli weseli, bo miało to przynosić szczęście, radość i pomyślność właścicielom domu. Na progu lub na drzwiach wejściowych przybijano podkowę, która, według powszechnego wierzenia, miała przyciągać szczęście do domu. Pierwszego dnia po wprowadzeniu się do nowego domu urządzano biesiadę i starano się zapamiętać pierwszy sen w nowym domu. Uważano, że jest to sen proroczy o ludzkich losach i życiu pod nowym dachem. Nowy dom oznaczał lepsze, zasobniejsze życie, ale z domem rodzinnym nigdy nie zrywano związków, zawsze pozostawał on w pamięci, powracał we wspomnieniach i snach. Bezdomność zaś uważano za wielką, życiową i osobistą  tragedię.
Wiele rzeczy związanych historycznie z pojęciem domu pozostaje w świadomości ludzkiej do dziś. Wiele zachowań wynikających z tradycji jest pielęgnowanych w rodzinach. Jakkolwiek by nie patrzeć na rzeczywistość, zawsze dom jest pojęciem bazowym, podstawowym, dającym osobie i rodzinie stabilizację. Zawsze oznaczał, i zawsze zawsze oznaczać będzie rodzinę, więzi łączące ludzi mieszkających pod wspólnym dachem; zawsze będzie przypominał dzieciństwo, matkę, rodziców, związki rodzinne, tradycję przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Zawsze będzie to miejsce radości i rodzinnych trosk, miejsce przeżywania małych i wielkich uroczystości rodzinnych,  miejsce obchodzenia dorocznych świąt i gromadzenia przeżyć i doświadczeń. Dom to także obowiązki: troska o jego wygląd, troska o osoby w nim zamieszkujące, troska o wspólne, dostatnie i szczęśliwe życie.

sobota, 6 grudnia 2014

"Prywatność czyli nie wszystko na sprzedaż"

Prywatność - bo o niej myślę, kojarzy się na ogół z domem, rodziną, swobodą, niezależnością, możliwością kształtowania swojego życia osobistego według własnej woli i na miarę własnych pragnień. Każdy ma jakieś własne wyobrażenia swojej egzystencji. Ma marzenia, poglądy, ulubione przedmioty, potrzeby, ... . Prywatność jest więc terenem codziennej konfrontacji rzeczywistości z potrzebą spełniania się, miejscem zaspokajania ambicji i aspiracji.
Każdego dnia zderzamy się z problemami i poszukujemy sił, aby je pomyślnie - w naszej ocenie - rozwiązać. W zaciszu domowym poznajemy siebie w trakcie rozwiązywania zadań i problemów. Tu jesteśmy takimi ludźmi, jakimi faktycznie jesteśmy, z poczuciem swoich dobrych i złych stron, ze świadomością własnych nadmiarów i niedostatków. Tu zachowujemy się w sposób sobie właściwy. Nie musimy niczego ukrywać, udawać, czy kamuflować. Tu poszukujemy harmonii i poczucia bezpieczeństwa. Tu najgłośniej i najpełniej wyrażamy swoje niezadowolenie i rozdrażnienie.
W domu i w rodzinie - miejscu naszej prywatności - cieszymy się sukcesami, martwimy problemami, ustalamy sposób dążenia do bieżących celów, ale też - odreagowujemy radości i kłopoty życia pozarodzinnego: niedogodności, niedostatki i przykre konieczności egzystencji społecznej czy zawodowej.
W domu szukamy spokoju, zrozumienia, możliwości wspólnego działania na rzecz realizacji wspólnych celów. Jeżeli tak jest - regenerujemy siły i codziennie wracamy do równowagi psychicznej. Gdy doświadczmy braku zrozumienia - stajemy się nerwowi, sfrustrowani, załamani, ... . Im gorsza nasza kondycja psychiczna, tym bardziej jesteśmy agresywni wobec swoich bliskich. Bywa, że w domowym zaciszu uskuteczniamy"bezinteresowną" agresję, tzn. taką, w czasie której nie chcemy nikogo skrzywdzić, ani nikomu dokuczyć, ale koniecznie chcemy"wyrzucić" nagromadzoną złość, zmęczenie, niezadowolenie, rozdrażnienie.
Prywatność pozwala nam także realizować swoje osobiste upodobania, o których nie zawsze chcemy mówić innym, które nie  zawsze są na pokaz, które też nie muszą się podobać innym, najbliższym, otoczeniu. Dokonujemy wyborów, które satysfakcjonują nas osobiście, ale niekoniecznie muszą zadowolać innych ( nie przystają do ogólnie przyjętych wzorów, szkodzą czyimś interesom). Wiemy, że nasza prywatność ma charakter względny. Od urodzenia przecież funkcjonujemy w społeczeństwie, wyrośliśmy z jego kultury, obyczajowości i tradycji, od społeczeństwa nauczyliśmy się rozumienia wartości, powodzenia, szczęścia.
Nie wszystko na sprzedaż, bo chcemy być indywidualni, mieć swój świat, swoje tajemnice, swój wizerunek. Ujawnianie zbyt wielu szczegółów z życia prywatnego powoduje utratę dobrego wizerunku, a tym samym utratę wolności osobistej. Ludzie, znając jakieś nasze "grzechy" z przeszłości czy kontrowersyjne zachowania, często mają pretekst do ograniczania naszych wyborów życiowych, wykluczania nas z towarzystwa, dostępu np. do świadczeń medycznych. Chcą nam podpowiadać co możemy, lub co musimy, w danym momencie zrobić, gdzie powinniśmy być lub nie być, gdzie jest nasze miejsce, do czego się nadajemy lub nie nadajemy, itp. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w których inni ludzie będą kształtować nasz los, ograniczać nasze potrzeby, manipulować nami,  czy nas szantażować, ... . Zachowanie prywatności pozwala nam kształtować własny los i własne szczęście według własnych pomysłów i możliwości.